HOME

ADAM

PORTFOLIO

KILKA HISTORII

BLOG

WARSZTATY

kontakt

TTartisan 50 0.95, realismo mágico.

Z licznych fotograficznych chorób, na jakie zapadłem, z kilku wyleczyć się nie mogę, a z kilku nie chcę.
O tych pierwszych napiszę kiedyś duży tekst. Dziś krótko o tym, z czego się kurować nie planuję:
o pięćdziesiątkach, bokehu i plastyce obrazu.

Pięćdziesiątka to moja ulubiona ogniskowa. Choć z racji okoliczności zawodowych (ślubnych) zdecydowanie częściej sięgam po 35tkę, a sporadycznie i po 28kę, większość własnych ulubionych zdjęć zrobiłem patrząc przez 50 mm.

Szlachetna geometria, idealna kompresja, wyważone i czytelne pozycjonowanie planów; świetny stosunek dystansu ostrzenia i generowanego bokehu. Słowem: ideał. Mój.

Dodam jeszcze, że w swojej osobistej mitologii przyjąłem, że to, co do 55 mm to bardziej bokeh, a co powyżej już raczej rozmycie. Choć są wyjątki.
A swoje sesje robię niemal wyłącznie ogniskowymi 40 i 50, po 35 i 85 sięgam tylko wtedy, gdy muszę, bo ciasno lub daleko.


TT50 0,95 / 0,95

W poszukiwaniu najfantazyjniejszych generatorów bokehu wielokrotnie rzucałem wyzwanie finansowemu rozsądkowi, pozyskując między innymi plancolara 55 1,4, biotara 50 1,4.
I dziesiątki innych szkieł, a ostatecznie dożywocie w plecaku obiecując z tych najbardziej bokehogennych noktonowi 40 1,4.

Ale każda melodia, nawet najulubieńsza, gdy odgrywana w nieskończoność, potrafi zmęczyć, znudzić a nawet irytować.
I tym sposobem, zmęczony nieco poetyką swirly, zapragnąłem jedwabistych, jasnych gładkości, a gdy trafiłem na film Samuela z Streetlife o TT50 0.95 – pomyślałem: chcę go!
Fototechnika przesłała demówkę. Miałem 2 tygodnie na testy. Ale już po 2 godzinach napisałem do nich: zamawiam!

To było blisko rok temu. I tym sposobem trafiło do mnie szkło, któremu po czasie również obiecałem dożywocie.


TT50 0,95 / 0,95

TT50 0,95 / 1,4

TT50 0,95 / 0,95

TTArtisan 50mm f/0.95, inspirowany, z czym trudno dyskutować NOCTILUX’EM (ok 17x od niego tańszy), choć potrafi ciekawie acz szlachetnie zakręcić tyłem, swoją siłę zawdzięcza przede wszystkim nieprawdopodobnemu 3D POP, przestrzenności, odcięciu planów wręcz na granicy realności. Dzieje się tak nie tylko za sprawą wybitnej światłosiły, ale też szczególnemu, płynnemu przechodzeniu ostrości do nieostrości. Obrazek jest „napowietrzony”, organiczny, żywy, zupełnie inny od współczesnych, bezlitośnie wyżyłowanych sekatorów systemowych. A jednocześnie zdecydowanie bardziej praktyczny – lubię słowo: kompetentny –  od szufladowych pleśniaków, świrujących uroczo, ale użytkowo mocno ograniczonych.

Jest przy tym – jak przystało na współczesne szkło –  używalny w kolorze, a to, że trzyma ostrość/kontrast od pełnego otworu, ma znaczenie także podczas ostrzenia na bezlustrze: peaking jest wyraźny a odcięcia GO widoczne nawet bez peakingu.
W moim plecaku, wypierając planara 50 1.4 CY,  TT awansował do zasobów zabieranych i używanych podczas reportażu. Nie do wątków głównych naturalnie, gdzie wyjątkowo skuteczny 50RF nosi (yyy.. żółtą?) koszulkę lidera, ale do impresji, detali, scen bardziej statycznych, krótkich sesji w dniu ślubu; krótko: klatek uzupełniających, ale budujących klimat całości. Ważnych.


TT50 0,95 / 1,4

TT50 0,95 / 0,95

TT50 0,95 / 0,95

TT50 0,95 / 0,95

TT50 0,95 / 0,95

TT50 0,95 / 1,1

TT50 0,95 / 1,1

Chętnie sięgam po niego również na co dzień.
Tu przykład klatki bez obróbki, przesłanej z aparatu do telefonu, surowy JPG, absolutnie zero ingerencji w PS:

50 0.95 używam głównie na LUMIXie S1 lub eosie R5, używając adaptera helikoidalnego 7artisans, który pozwala na znaczne skrócenie niemałego (dalmierzowego) dystansu ostrzenia.

Lubię być blisko ludzi, których fotografuję. Po pierwsze tylko wtedy mogę coś z nimi przeżyć.
Po drugie ta bliskość bardzo mocno przekłada się na „teksturę” obrazka, jego plastykę. I co najmniej tak samo mocno na emocje, których szukam na zdjęciach.
A jeśli fotografia jest formą rozmowy, wypowiedzi, TT zdecydowanie mówi moim językiem. A ja jego.


TT50 0,95 / 0,95

Technicznie i w okolicach: TT50 0.95 waży sporo, tyle, ile musi ważyć hiperjasne pięćdziesiąt.
Jest świetnie wykonany, nie ma absolutnie żadnych luzów, pierścienie ostrzenia i przysłony działają idealnie płynnie.
Jest przy tym vintydżowo ładny, co docenią sentymentalni sprzętowi fetyszyści. Technicznie dane TUTAJ


TT50 0,95 / 0,95

TT50 0,95 / 1,4

Komu mogę go polecić?

Cierpliwym poszukiwaczom. To nie jest obiektyw do regularnego reportażu, ale jako druga, ciekawsza 50tka w dniu ślubu sprawdzi się znakomicie. Na sesjach to dla mnie szkło, którego używam równolegle z 50L EF, pół na pół: dynamiczne sceny + flara Lka, zaś ciasne/bliskie plany i portret, plus poszukiwania światła – TT.
Poszukiwania światła, tak, bo z ręką na sercu niewiele szkieł, które znam, potrafi wyciągnąć tak wiele z tak niewielkich potencjałów. Plama, plamka, kropla. Drobna gra, granica światła i cienia.
Balans, linia między realnością obrazka, a jego nierealnością.
A to mogę opisać tylko rabując frazę z historii sztuki: REALIZM MAGICZNY.


o taki!

———–
Niniejsze skromne refleksje są pokłosiem mojej długiej już współpracy z firmą FOTOTECHNIKA, dystrybutorem z uwielbieniem przeze mnie używanych manualnych obiektywów, a także plecaków/walizek THINKTANK i kart/czytników ANGELBIRD.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

  1. Tak jak uwielbiam Twoje zdjęcia, tak samo uwielbiam czytać Twe „eseje” fotograficzne. Pominąwszy magiczne kadry, napisane tak, że sam mam ochotę go kupić. Świetnie się czytało , dziękuję